Józefitkę - s. M. Renatę Strus.
Siostra M. Renata Anna Strus przeżyła 98 długich lat, w Zgromadzeniu Sióstr Świętego Józefa - 76 lat. Wychowala się w Radymnie w diecezji przemyskiej.
Do Zgromadzenia wstąpiła w 1950 r. Po ukończeniu kursu pielęgniarskiego pracowała w szpitalu w Gliwicach, a następnie w Ośrodku Zdrowia w Jeżewie i w Zakładzie dla dzieci w Wierzbicach. W Toruniu posługiwała jako pielęgniarka terenowa i opiekunka chorych w Parafii św. Józefa. Ponadto pełniła też posługę zakrystianki w Krakowie-Mogile, Tarnowie, Warszawie i Lubaczowie.
Mając ukończony kurs kroju i szycia jako krawcowa przez jakiś czas pracowała w józefickich wspólnotach w Paryżu i w Rzymie.
Siostra M. Renata miała radosne usposobienie, charakteryzowało Ją dobre samopoczucie i optymizm życiowy.
W 2003 r. będąc już w wieku emerytalnym skierowana została do Domu prowincjalnego w Tarnowie, jako jedna z wielu seniorek, tryskająca poczuciem humoru. Tu przez kilka lat pełniła posługę furtianki, aż do czasu, gdy całkiem zaniemogła.
W pokonywaniu trudności podeszłego wieku miała dużo silnej woli, zwłaszcza w związku z samodzielnym chodzeniem. Nie rozstawała się więc ze swoją nierozłączną „przyjaciółką” - laseczką, która dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Z nią przemierzała codziennie trasę do kaplicy, tudzież do innych miejsc w domu. Nie dyspensowała się ze wspólnych modlitw i jej miejsce w ławce kaplicznej rzadko było puste. Nie dawała się biedzie. W sytuacjach podbramkowych, podczas żartów z innymi siostrami, zawsze umiała się wybronić, miała na wszystko gotową odpowiedź.
Siostry postrzegały s. M. Renatę jako osobę dobrą, wrażliwą na cierpienie innych, opiekuńczą, troskliwą i inteligentną. Swoim poczuciem humoru umilała rekreacje, rozśmieszając wspólnotę.
Za wyświadczoną przysługę, jak np. przyniesienie jej czasopism religijnych do czytania czy czegoś dobrego do jedzenia, zawsze dziękowała, dodając: „Tyś jest najlepsza, Siostro”.
Swoje długie życie zakonne spędziła w służbie potrzebującym.
Siostra M. Renata nie lubiła, by mówiono o jej zasługach. Więcej zapisane jest złotymi literami w wieczystych księgach, w „archiwach niebieskich”. Przez 76 lat życia zakonnego uzbierało się tych dobrych czynów z pewnością wiele, więc i nagroda będzie wielka, o co pragniemy się modlić.
Pochwalon bądź Panie za naszą s. M. Renatę, bo jak słońce, które daje nam dzień i nas oświeca, tak Siostra swoim życiem promieniowała dla Pana poprzez wieloletnią posługę w zakrystii oraz służąc z samarytańskim oddaniem osobom potrzebującym. Wychwalamy Cię Panie za jej dobre serce i uśmiech (…) (fragment „życzeń” podczas Jubileuszu 70-lcia życia zakonnego s. M. Renaty Strus).
Uroczystości pogrzebowe śp. s. M. Renaty Strus zostały połączone z uroczystościami pogrzebowymi Jej Współsiostry - śp. s. M. Tarsylii Nosek i odbyły się w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej na Burku w czwartek 22 października 2026 r. Po nich nastąpiły dalsze ceremonie pogrzebowe na starym cmentarzu w Tarnowie. Uczestniczyło w nich 4 Kapłanów, rodziny obu Sióstr oraz licznie przybyłe Siostry świętego Józefa.
Chyba po raz pierwszy w historii Prowincji Tarnowskiej podczas jednej uroczystości pochowano dwie Siostry Świętego Józefa. Te dwie Siostry, za życia połączone nie tylko regułą zakonną i wspólnotą życia, ale też bliskością serc, po śmierci zostały połączone we wspólnym przejściu do wiecznej szczęśliwości.
Niech Bóg, któremu przez tyle lat wiernie służyły, otworzy im bramy Raju.
/s. A.J./