Siostra M. Tarsylia Antonina Nosek urodziła się 22 stycznia 1930 r. w Mokrem na Wołyniu, w licznej, bardzo kochającej się rodzinie. Tak pisze o tym okresie w swoich wspomnieniach: Często wracam do moich dziecinnych lat, które przeżywaliśmy na dalekim Wschodzie, koło Dubna, daleko od kościoła, między Ukraińcami i Czechami. Kościół daleko, religii nikt nas nie uczył, tylko nasza Najdroższa Mama przekazywała nam wiarę… Odmawialiśmy Anioł Pański, różaniec w październiku, majowe nabożeństwo, Gorzkie żale. To wszystko jak w kościele odmawialiśmy z mamą i tatą, jak był w domu, bo jako kolejarz często był poza domem. I to religijne wychowanie w domu zjednoczyło nasze serca z Bogiem. Nasza rodzina była tym rzeczywistym „domowym Kościołem”.
Gdy na Wołyniu zaczęła się dramatyczna rzeź ludzkości polskiej, cała rodzina zmuszona była do ucieczki w celu ratowania życia. Znalazła schronienie w miejscowości Urzejowice w województwie podkarpackim, w powiecie przeworskim.
Siostra M. Tarsylia w szkole ceniona była jako zdolna uczennica, pisała wiersze, pięknie recytowała, lubiła śpiewać i miała barwny głos. Była koleżeńska i lubiana w klasie.
Mając styczność z siostrami prowadzącymi ochronkę dla dzieci w Urzejowicach, w 1946 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. Po odbyciu formacji zakonnej w domu Nowicjatu w Kluczborku korespondencyjnie uczęszczała do Liceum Ogólnokształcącego i zdała egzamin maturalny. Ukończyła też Instytut Wyższej Kultury Religijnej przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uzyskała dyplomy ukończenia licznych kursów: z księgowości, katechetyczny, laboratoryjny.
Mając odpowiednie przygotowanie pracowała na różnych placówkach, zajmując się głównie katechizacją dzieci, pracą wychowawczą, opieką nad chorymi. W okresie powojennym pomagała w prowadzeniu kuchni dla uciekinierów wojennych, w Tarnowie pracowała jako wychowawczyni w internacie dla ubogiej młodzieży, w Radecznicy opiekowała się chorymi w szpitalu psychiatrycznym. Kilkukrotnie pełniła też funkcję przełożonej, zapalając siostry do życia charyzmatem Ojca Założyciela św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego.
Przez 12 lat posługiwała Kozach, gdzie pracowała w Zespole Charytatywnym, opiekując się osobami chorymi i opuszczonymi, którym poświęcała wiele serca i troski. Codziennie przemierzała kilkanaście kilometrów, docierając do ludzi samotnych. Dostrzegając Jej wyjątkową ofiarność, władze gminy wytypowały Siostrę do Nagrody Starosty Bielskiego im. Ks. Józefa Londzina.
Siostra M. Tarsylia każdą powierzaną Jej pracę przyjmowała jako wolę Bożą – w myśl charyzmatu św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego, aby zawsze i wszędzie nieść Miłość Miłosierną, a szczególnie chorym, cierpiącym i samotnym. Jej dewizą były słowa: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40).
W gazecie parafialnej w Kozach napisano o niej m.in.: Zawsze pełna życzliwości, miłości i poświęcenia dla najbardziej potrzebujących, doskonały organizator i negocjator, osoba pełna zapału, a jednocześnie bardzo skromna.
Miała z ludźmi wyjątkowy kontakt. Nawet w ostatnich latach życia, doświadczona krzyżmem choroby, utrzymywała ze swoimi podopiecznymi kontakt telefoniczny i listowny, zawsze zapraszając przy tym do wspólnej modlitwy i wykorzystując ten czas na apostolstwo.
Przez całe swe życia szczodrze dzieliła się talentem recytatorskim oraz pięknym głosem, umilając różne spotkania, uroczystości. Zawsze, w każdej chwili była gotowa do wyśpiewania Bogu i człowiekowi nowej pieśni radości.
Śp. s. M. Tarsylia szczególnie cieszyła się łaską bezpośredniego spotkania z Ojcem Świętym Janem Pawłem II – niezwykłym zrządzeniem Bożej Opatrzności pogrzeb Siostry odbędzie się w dniu liturgicznego wspomnienia tego wielkiego Świętego.
Śp. s. M. Tarsylia do końca była wierna Bogu i człowiekowi. W ostatnich latach życia nieustannie wypowiadała słowa modlitw, zapamiętano Ją jako nieustannie trzymającą w rękach książeczkę do modlitwy lub różaniec.
Szczególnie ukochała tajemnicę Chrystusowego Krzyża. Jako sędziwa Jubilatka, zapisała: myślę, że właśnie teraz, gdy potrafimy łączyć nasze cierpienia z krzyżem Jezusa, więcej możemy innym pomóc, a Jezus nas w tym wspomaga. Proszę, abyśmy razem z wielką ufnością szli dalej w życie, trzymając się twardo krzyża Jezusowego, aż dojdziemy do Domu naszego Ojca.
Uroczystości pogrzebowe śp. s. M. Tarsylii Nosek zostały połączone z uroczystościami pogrzebowymi Jej Współsiostry - śp. s. M. Renaty Strus i odbyły się w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej na Burku w czwartek 22 października 2026 r. Po nich nastąpiły dalsze ceremonie pogrzebowe na starym cmentarzu w Tarnowie. Uczestniczyło w nich 4 Kapłanów, rodziny obu Sióstr oraz licznie przybyłe Siostry świętego Józefa.
Chyba po raz pierwszy w historii Prowincji Tarnowskiej podczas jednej uroczystości pochowano dwie Siostry Świętego Józefa. Te dwie Siostry, za życia połączone nie tylko regułą zakonną i wspólnotą życia, ale też bliskością serc, po śmierci zostały połączone we wspólnym przejściu do wiecznej szczęśliwości.
Niech Bóg, któremu przez tyle lat wiernie służyły, otworzy im bramy Raju.
/s. A.J./