S. Jacenta urodziła się 27 kwietnia 1943 r. w miejscowości Ulicko Seredkiewicz, (obecnie Ukraina). Pochodziła z wielodzietnej, bardzo religijnej rodziny. Ojciec był organistą i rolnikiem, a mama zajmowała się domem. Dzieci wzrastały w głębokiej wierze i miłości do Boga i ludzi. Trudnym doświadczeniem dla całej rodziny były prześladowania ze strony band UPA i ucieczka w środku zimy na teren wschodniej Polski. W 1945 r. osiedlili się w Lubaczowie. Jedynie wiara i modlitwa pomogła im przetrwać te trudne chwile.
S. Jacenta wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa w 1967 r., idąc w ślady swojej starszej siostry, s. M. Julianny. Bóg obdarzył darem powołania także jej rodzone siostry: s. Adamina - wstąpiła do Sióstr Felicjanek, a s. Maria została Albertynką.
Siostra po odbytej formacji zakonnej, w 1974 r. złożyła śluby wieczyste, rozpoczynając pracę na różnych placówkach Zgromadzenia. Przez wiele lat pracowała jako zakrystianka w Krakowie - w katedrze na Wawelu, w Toruniu w parafii Ojców Redemptorystów, w Domy Księży Emerytów w Tarnowie, najdłużej, bo ćwierć wieku, pełniła posługę refektarki w Domu prowincjalnym, służąc ofiarnie wspólnocie siostrzanej. Była słabego zdrowia, korzystała z leczenia sanatoryjnego, szczególnie dokuczała jej astma.
Nie wykonywała nadzwyczajnych prac, ale czymś zadziwiającym w jej życiu był duch modlitwy, udział w adoracjach Najświętszego Sakramentu i wspólnotowych modlitwach, szczególnie w Liturgii Godzin, w których przykładnie uczestniczyła. Jak powiedziała jedna z sióstr: „Dusza trwania na adoracji”. Cechowała ją pobożność, pracowitość, dokładność w pracy i obowiązkowość. Miała piękne sentencje, mówiła: „Wszystko dla Jezusa”. W Siostrze była piękna prostota i zakonne posłuszeństwo. Radością jej życia była pielgrzymka do Rzymu na kanonizację Ojca Założyciela – św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego.
Chętnie opowiadała o swoich bliskich, rodzicach i rodzeństwie, to z domu wyniosła wielkiego ducha modlitwy. Wobec sióstr była taktowna i życzliwa, nie umiała się gniewać. W ostatnich latach życia można było zauważyć u niej wielką umiejętność dostrzegania dobra w drugim człowieku. Czasami coś humorystycznie skomentowała i tym wywoływała radość całej wspólnoty.
W ostatni sobotni wieczór powiedziała do Siostry pielęgniarki: „Już nie mam siły, jutro nie dam rady wstać. Ale niech mi Ksiądz przyniesie Pana Jezusa”. Po zapewnieniu przez Siostrę, spokojnie zasnęła.
Zmarła w Domu prowincjalnym w Tarnowie.
Msza święta pogrzebowa została odprawiona w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Tarnowie na Burku we wtorek 16 czerwca 2026 r. o godz. 11.00., po niej nastapiło odprowadzenie na Stary Cmentarz w Tarnowie (Różaniec w Sanktuarium o godz. 10.30).
/s. A.J., s. K.P./